Pionierzy Szczecina. Kim oni są? Jacy byli, kiedy tu przyjechali? Jaki był ich Szczecin?
Wystawa „Ocalić od zapomnienia” to zbiór 19 fotografii przedstawiających polskich osadników na ziemiach szczecińskich, którzy przyjechali w 1945 r. Zdjęcia wykonane przez Arkadiusza Piętaka, absolwenta Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu, są wzbogacone reportażami o losach bohaterów zdjęć autorstwa Gabrieli Wiatr, wieloletniej szczecińskiej dziennikarki.
Z Włocławka do Gdańska podróżnikom dopisywały jeszcze radosne nastroje. Nie było widać śladów wojny. Sierpniowa aura wręcz upajała. Później było znacznie gorzej. Zgliszcza. Gdzie okiem sięgnąć tragedia ludzka.
Władysława Kaczerskiego do pracy w Szczecinie skierowała Warszawska Dyrekcja PKP. Nikt nie pytał go o zdanie. Wtedy kolej zmilitaryzowano, a samowolne oddalenie się z miejsca pracy traktowano jak dezercję.
Stefan Piotrowski jest… stosunkowo młodym pionierem. Do Szczecina przyjechał jako 11-letni chłopiec, wraz z całą swoją rodziną. Widział zniszczone miasto dziecięcymi oczami. Ogarniał je dziecięcym umysłem.
Rok 1938. Lekcja geografii w wiejskiej szkole w Małachowie (niedaleko Poznania). Nauczyciel, oficer, uczy dzieci, że Polska powinna sięgać od morza do morza, a Szczecin był polski i będzie polski.
Strażacy, milicjanci, urzędnicy, kolejarze, tramwajarze. Wszyscy byli ważni przy tworzeniu polskiego Szczecina.wszyscy musieli gdzieś robić zakupy. Na początku na targowiskach, ulicach.
Wojna. Zbiórka Szarych Szeregów w Poznaniu. Harcerze dyskutują o… Szczecinie. Są przekonani, że to ziemie piastowskie i winny być w polskich rękach. Czy młodziutka Krystyna Wiza przeczuwała, że jej los zwiąże się z tym miastem?
Pamiętaj, szanuj się i uważaj na siebie – powiedział ojciec młodemu Kazimierzowi Hyncowi w czerwcu 1945 roku. Matka tylko płakała. Jak chcesz, to jedź – mówiła zrezygnowana. Wyjazd syna na Ziemie Odzyskane nie był łatwy dla rodziców.
Jeśli się ma wspaniałego ojca, niezłomnego i silnego człowieka, przedwojennego strażaka, to trudno nie pójść w jego ślady. Trudno nie pojechać za nim na koniec świata, choćby… na „Dziki Zachód”.
Czasy nie były ciekawe dla mieszkania, dla życia… Ale człowiek do wszystkiego się przyzwyczai, i do odważności też – twierdzi Jan Kozieł.Szczecinie musiał się mocno do „odważności” przyzwyczaić.
Najpierw tylko z ojcem przyjechała do Stargardu. Szczecin był wówczas zamknięty dla cywilów. Ojciec pojechał na parę dni do Szczecina, kiedy wrócił, powiedział: Znalazłem nam piękne mieszkanie.
Kocham Szczecin, bo to miasto mojej młodości, ale serce należy do Wilna – wyznaje Helena Radtke-Łabaziewicz. Helena jest szczera, bezpośrednia, uśmiechnięta i żywiołowa. Mogła z rodziną zostać w Wilnie, gdyby jej rodzina przyjęła radzieckie obywatelstwo.
Światowy chłopak – tak mówi o sobie Eligiusz Olbromski. Ojciec zmarł, gdy miał 6 lat. Matka została sama z czwórką dzieci.czasie wojny pracował w wytwórni barwników do farbowania tkanin.
Decyzję o związaniu swoich losów z tym zrujnowanym miejscem przypieczętował – jak mówi – historycznym wydarzeniem. Po przybyciu do Szczecina obmył się w wodach Odry, przeżegnał i postanowił, że zostaje.
Nie przyjechał do Szczecina powodowany entuzjazmem.bratem uciekali przed częstochowskim Urzędem Bezpieczeństwa. Uznali, że Szczecin leży bliżej zachodu – może się uda emigrować
Stanisławów niedaleko Lwowa. Zaczyna się niewesoło. Kilkunastoletnia Anna ucieka przed potwornym głodem. Dotkliwa bieda nie dawała szans na przeżycie. Gdzie może pojechać dziewczyna, dla której całym światem jest rodzinna wioska?
Czasem o życiu ludzkim decyduje splot przypadków. Tak było z Anną Jabłońską, która w październiku 1945 r. przyjechała do Szczecina za namową koleżanki. Koleżanka przyjechała tu do brata, który wracając z robót w Niemczech, zatrzymał się w Śmerdnicy.
Imponująca kolekcja zajęć z różnych miejsc: kopalnia łupków bitumicznych, fabryka benzyny, poczta, wodociągi,huta, budownictwo, baza rybacka „Kaszuby” (ta sama, z której maszt stoi u wlotu na Trasę Zamkową).